Raymond Hall (translated by Andrew Ostapowicz)
Creation 27(2) Marzec–Maj 2005
Polska była jeszcze nadal poza żelazną kurtyną. Było to lato 1972 roku. Byłem w drodze do Polski wraz z grupą studentów. Nasz uniwersytecki kurs włączał także marksizm i chcieliśmy zobaczyć jak to wygląda w praktyce.
Gdy po drodze wkraczaliśmy do Wschodnich Niemiec czułem pewne podniecenie: nigdy przedtem nie przechodziłem przez Mur Berliński. Zmroził nas widok “niczyjej ziemi”—pasa neutralnego—więziennych ogrodzeń, oddzielających Wschodnie Niemcy od Zachodnich.
Jeszcze bardziej mrożący był widok obozu koncentracyjnego w Auschwitz, na południu Polski. Widziałem stosy włosów, okularów i sztucznych szczęk, komory gazowe, w których bezlitośnie zostały zniszczone tysiące ofiar. Było lato, ale ptaki nie śpiewały. Czuło się obecność śmierci. Polski chłopiec, który był tam przewodnikiem, wyszeptał: „Tu zginęli moi dziadkowie. To mój obowiązek mówić o tym ludziom.”
Trzy lata później, wraz z żoną pojechaliśmy znowu do Niemiec Wschodnich, by odwiedzić przyjaciółkę żony, Dorotę, z którą korespondowała od lat. Znowu przekroczyliśmy tę “niczyją ziemię” i przeszliśmy poza mur, czując się bardzo niepewnie.
Od tego czasu byliśmy tam jeszcze wielokrotnie. Jednego razu zadaliśmy Dorocie pytanie: „Czy sądzisz, że ta sytuacja kiedykolwiek się zmieni?” Odpowiedziała krótko: “Nie!”, ale jej zrezygnowana twarz była bardziej wymowna.
Sądzę więc, że możecie sobie wyobrazić radość i łzy, jakie popłynęły w listopadzie 1989 roku, gdy runął mur berliński. Bramy więzienia zostały wyłamane, a nasi przyjaciele uwolnieni!
Ale w głębi dręczyło nas pytanie, które nie chciało odejść. Widziałem przerażające skutki nazizmu dla życia narodu. Doświadczyłem później podobnie ponurych skutków innej ideologii—komunizmu. Dlaczego tak okropne zło zostało dopuszczone na tak wielu ludzi?
W ciągu tych lat, od czasu pierwszej wizyty w Polsce, próbowałem zrozumieć marksizm i nazizm, i co ukształtowało światopoglądy, które usprawiedliwiały te okropne czyny, których byłem świadkiem.
Jak się dowiedziałem, marksizm miał być naukowym. Zakotwiczony był w teorii socjalno-ekonomicznej, która miała odzwierciedlać prawdziwą historię życia. Głównym punktem tej teorii były zmagania między klasą posiadającą środki produkcji (kapitalistyczną “burżuazją”) i klasą pracującą (“proletariatem”), która ich nie posiada.
Zło w światopoglądzie socjalistycznym, to gnębienie klasy pracującej przez burżuazję. Będąc uświadomieni przez Marksa o „prawdziwej historii życia”, ludzie mogli teraz przejąć kontrolę nad tą historią. Mogli przyspieszyć „naturę” spieszącą do swego celu, światowej rewolucji, która by usunęła owo „zło” i wniosła socjalistyczną utopię.
Hitler,jak odkryłem, miał podobny światopogląd, który opisał w swym dziele Mein Kampf (dosłownie „moje zmagania”). Wierzył on, że ludzie, podobnie jak zwierzęta i rośliny, zaangażowani są w ciągłe zmagania o przetrwanie. Szczytowym punktem historii miał być moment, gdy przetrwa najlepsza rasa—według Hitlera rasa ariańska, ucieleśniona w narodzie niemieckim.
Zarówno Hitler, jak i Stalin, stosowali swą „naukową logikę” z bezwzględną determinacją. Podobnie jak Mao Zedong w Chinach, gdzie niezliczone miliony także zginęły w imię utopijnej marksistowskiej mrzonki. Nie tylko przekonali oni samych siebie, ale także miliony innych—ludzi takich jak ja i ty—że mieli prawo tak postąpić.
Zrozumienie historii życia, jakie mieli Hitler, Marks, Stalin, czy Mao, nie zostało wymyślone przez niemca, rosjanina, ani chińczyka. Ukształtował je anglik—Charles Darwin.
Książka Darwina O pochodzeniu gatunków za pomocą doboru naturalnego, czyli przetrwanie najlepszych ras w zmaganiach o życie (1859) założyła podwaliny ich światopoglądu. Każdy z nich stosował zasadę przetrwania najsilniejszych do swojej sytuacji. Dla Marksa i Stalina była to walka klas; dla Hitlera walka ras. A ponieważ darwinizm podważał autorytet Biblii co do początków, oznaczało to, iż logicznie rzecz biorąc, nie ma odpowiedzialności przed Bogiem za masowe morderstwa, których używali by urzeczywistnić swoje idee. W rzeczy samej, taka taktyka może być uzasadniana przez darwinizm. Bez absolutnego standardu zła i dobra, ci którzy mają władzę, nie czują się odpowiedzialni przed nikim. „Prawo” staje po stronie silniejszego.
Gdy ewolucjonistyczny sposób myślenia Darwina został przyjęty przez większość społeczeństwa, nie tylko przekonał on przywódców jak Lenin, czy Hitler, ale stał się „naukową” podstawą dla usprawiedliwienia przyjęcia ich poczynań przez ogół społeczeństwa dla „dobra” całej ludzkości.
W ciągu następnych lat odwiedziłem Niemcy Wschodnie, Polskę, Czechosłowację i Węgry. Przywykłem do widoku surowych, bezimiennych bloków mieszkaniowych okalających miasta i miasteczka. Ostatnio odwiedziłem także Rumunię. Nie zdziwiły mnie podobne widoki w jej stolicy, Bukareszcie—ongiś nazywanym „Małym Paryżem”.
Sama skala zniszczeń była jednak szokiem, i to nie tylko wokół Bukaresztu, ale także w samym centrum. Słuchałem Rumunki, której dom rodzinny znikł, by zrobić miejsce dla Wielkiej Alei, wiodącej do Pałacu Ludu, obalonego już dyktatora, Nicolae Ceausescu.
Gdy szedłem wzdłuż tej kulturowej pustyni, trudno mi było wyrazić głębię smutku, który odczuwałem. Widziałem bowiem w życiu jeszcze jednego narodu skutki darwinowskiego sposobu myślenia, jak go interpretował Józef Stalin, a potem rumuński przywódca, Ceausescu.
W niedzielę mojego pobytu w Bukareszcie podzieliłem się moimi myślami z grupą wierzących chrześcijan. Jako anglik mogłem tylko, stojąc przed nimi, wyrazić mój ogromny żal za to, co jeden z moich rodaków wydał na niczego nie podejrzewający świat.
Hitler był w błędzie. Stalin był w błędzie. Ceausescu był w błędzie. Teoria Darwina, na której oparli się ci tyrani, także była błędna. Dowody na to miałem przed oczami; radykalny jej efekt w życiu każdej osoby, z którą rozmawiałem. Dla nich nie była to tylko interesująca teoria, ale przerażająca rzeczywistość.
Ale jednocześnie byłem w stanie wskazać na kogoś, kto miał rację, nie tylko w teorii, ale i w praktyce. Rozumie on prawdziwą historię świata i prawdziwą istotę życia, bo sam je stworzył (Jana 1:1-3). Tą osobą jest Jezus, Bóg w ciele (Jana 8:58). Przyszedł On na ten świat, aby potwierdzić i wypełnić słowa, które sam podał w dawniejszych czasach o początku życia. I dodał do nich mając natchniony wgląd w sprawy, które jeszcze mają przyjść. A potwierdził to wszystko wstając z martwych.
W tę niedzielę oparłem się na słowach z 10. rozdziału Ew. Jana, gdzie Jezus powiedział: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, kto nie wchodzi przesz drzwi do owczarni, lecz w inny sposób się tam dostaje, ten jest złodziejem i zbójcą. Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały" (Jana 10:1,10).
Ten sam Jezus jest Słowem (Jana 1:1), które mówiło w historii od samego jej początku. (1 Mojż.1:27,31;2:1).
Nie wywodzimy się z chaosu, wspinając się w górę przez „przetrwanie najsilejszych” aby osiągnąć utopię stworzoną przez nas samych. Pochodzimy od doskonałości, przez upadek do bólu i śmierci, która zaistniała, gdy nasi pierwsi rodzice usiłowali usunąć Boga; podobnie jak wiele później Darwin, a potem Hitler, Stalin i Ceausescu.
Każdy z nich był w błędzie co do przeszłości. Staje się to oczywiste, gdy spojrzymy na śmierć i zniszczenia spowodowane przez ich idee. Ale Jezus miał rację, co jest równie widoczne w dobrych owocach Jego własnego życia.
Byli także w błędzie co do przyszłości. Utopijne marzenia nie zostaną spełnione przez człowieka, tylko przez Boga. Historia zmierza do „tego dnia”—do obiecanego nowego nieba i nowej ziemi, które przyjdzie, gdy śmierć poniesie śmierć i wszystko „stare” zostanie zniszczone (2 Piotra 3:10).
Wszyscy, którzy kochają Jezusa mogą oczekiwać niebieskiego Wesela Baranka Bożego (Obj.19)—którego wszystkie teraźniejsze wesela i każda pozytywna więź jest tylko przedsmakiem. Te nowe nieba i ta nowa ziemia będą domem dla ludzi, którzy kochają Jezusa. Będą tam razem z Nim mieszkać przez wieczność w bogatej i doskonałej więzi. A wszelkie łzy, i te z Bukaresztu i te z Auschwitz zostaną otarte.
Copyright Answers in Genesis Ltd. Used with permission.
(W ramkach)
Carl Wieland
Czy kreacjoniści twierdzą, że ewolucja powoduje niemoralne zachowanie, holokausty itp? Nie bezpośrednio; za to oczywiście odpowiedzialny jest grzech. Ale ewolucyjny sposób myślenia przenikający kulturę niechybnie poprowadzi do pomnożenia efektów grzechu, w takiej czy innej formie. Na przykład przez utratę ogólnie przyjętych hamulców moralnych, których podstawą jest przyjęta przez ogół podstawa moralna. Jeśli wszyscy jesteśmy odpowiedzialni przed biblijnym Bogiem, który stworzył wszystko (a więc jest też właścicielem wszystkiego), wtedy można mówić także o moralnych absolutach: niezmiennych prawach niezmiennego Boga.
W konsekwentnym ewolucjonistycznym światopoglądzie nie ma miejsca na niezmienne prawa—jest tylko to co, w danym momencie jest wygodne dla społeczeństwa, czy jednostki. Nie ma też różnicy rodzaju między ludźmi a zwierzętami, a ostatecznie między ludźmi a trawą, czy nawet kamieniami. Nic dziwnego, iż Stalin miał powiedzieć, że zabicie miliona ludzi nie różni się od skoszenia trawy. To jest przerażająco zgodne z materialistycznym poglądem (wszystko, co istnieje to materia, my jesteśmy tylko wyewoluowanym ułożeniem atomów).
Wszystko to nie wyklucza możliwości moralnego zachowania ewolucjonistów i amoralnego zachowania chrześcijan. Ale ponieważ amoralność jest bardziej zgodna logicznie z ewolucją, a niezgodna z biblijnym chrześcijaństwem, światopogląd ewolucjonistyczny jest żyzną glebą dla wyjawienia się natury grzechu we wszelkich jego przejawach. Dlatego zmarły niedawno sławny ewolucjonista Stephen Jay Gould mógł napisać, że grzech rasizmu pomnożył się wielokrotnie z powodu używania dzieła Darwina jako usprawiedliwienia. Przeciwni rasizmowi darwiniści (włączając w to Goulda) podnoszą lament, że to jest niewłaściwe używanie darwinizmu. Ale jest to logicznie zgodne z jego założeniami.
Gould, pomimo swego ewolucjonistycznego materializmu, był osobą stworzoną przez Boga na Jego podobieństwo, posiadającą dane mu przez Boga sumienie, do tego wychowaną w moralności judeo-chrześcijańskiej. Podobnie potępiłby czyny Hitlera jako niemoralne (jako żyd odczuwał je być może bardziej dotkliwie), ale jego materializm nie dawał żadnej racjonalnej podstawy, by to czynić. Hitler mógłby odpowiedzieć: „Na podstawie jakiego standardu? Ja robię to co jest najlepsze dla ewolucyjnych zmagań między moją rasą a twoją, zgodnie z moją wiarą w ewolucję.”
Gdyby natomiast biblijny chrześcijanin dopuścił się czegoś podobnego, jego czyny byłyby niezgodne z wyznawanymi przez niego wierzeniami.
Goering nawet powiedział w czasie sądu norymberskiego, że naziści nie robili niczego złego według swoich własnych praw, ale byli sądzeni tylko dlatego, że przegrali. Aby to obalić profesor Jackson powołał się na „prawo uniwersalne”. Ale to może tylko mieć sens jeśli istnieje Stworzyciel-Prawodawca.
W rezultacie, jeśli liczba ludzi trzymających się darwinizmu będzie dość wielka, to można się spodziewać więcej zachowań niemoralnych, a nawet zbrodni. XX stulecie Stalina, Hitlera, Mao Zedonga i Pol Pota dobrze to udowodniło. Były oczywiście i przedtem zbrodnie i niesłuszne wojny toczone w imię religii. Ale więcej ludzi zginęło (większość z rąk swego własnego rządu) w imię ideologii, których natchnieniem była ewolucja, niż we wszystkich wojnach, religijnych czy innych, całej zapisanej historii, razem wziętych.
Copyright Answers in Genesis Ltd. Used with permission.